Dzisiaj przyjrzymy się pojedynkowi pomiędzy Liverpoolem a Atletico Madryt. Jest to spoktanie 1 kolejki tegorocznej edycji Ligi Mistrzów które odbędzie 9 września o godzinie 21:00 na stadionie The Reds – Anfield. Liczymy na ostrą i aktywną grę z obu stron – zapraszam do analizy!
Liverpool – najważniejsze fakty
Dla nowo mianowanego trenera Liverpoolu, Andoniego Iraoli, będzie to wyjątkowy wieczór – Hiszpan po raz pierwszy poprowadzi „The Reds” w Lidze Mistrzów przed własną publicznością. Liverpool przystępuje do tego spotkania po swoim pierwszym zwycięstwie 2:0 z Ipswich Town, które było pierwszą wygraną zespołu w bieżącym sezonie Premier League, jak i pod wodzą nowego szkoleniowca. Bohaterem spotkania został Alexander Isak, który zdobył oba gole już w pierwszych dziewięciu minutach.
Dodatkowym atutem Liverpoolu będzie oczywiście gra przed własną publicznością. „The Reds” jeszcze nigdy nie przegrali meczu otwarcia Ligi Mistrzów rozgrywanego na Anfield – w 12 takich spotkaniach odnieśli 10 zwycięstw i 2 remisy. Pokazuje to, że Liverpool bardzo dobrze radzi sobie w europejskich wieczorach na własnym stadionie, a ogromne wsparcie kibiców może być dodatkowym czynnikiem, który pomoże gospodarzom od początku narzucić swoje tempo i częściej atakować bramkę Atlético. Sam Andoni Iraola przed swoim pierwszym meczem Ligi Mistrzów na Anfield podkreślał, że wszyscy mówią o wyjątkowych wieczorach na tym stadionie, a wcześniej jako trener Bournemouth miał już okazję przekonać się, jak potężna potrafi być atmosfera panująca na Anfield.
W tym spotkaniu Liverpool będzie musiał jednak poradzić sobie bez Federico Chiesy oraz Hugo Ekitiké, którzy z powodu kontuzji nie będą do dyspozycji trenera.
Co wiemy o Atletico Madryt?
Po drugiej stronie mamy Atlético Madryt, które do tego spotkania przystępuje po nieudanym początku sezonu. W ostatnim meczu ligowym zespół Diego Simeone przegrał 0:3 z Athletikiem Bilbao, ponosząc tym samym pierwszą porażkę w bieżącym sezonie. Wcześniej Atlético pozostawało niepokonane w czterech kolejnych spotkaniach, dlatego wynik z Bilbao z pewnością nie był tym, czego oczekiwali kibice „Los Colchoneros”.
Dużo zamieszania w ostatnich tygodniach wywołała również sytuacja Juliána Álvareza, który podczas letniego okna transferowego chciał opuścić Atlético i przenieść się do FC Barcelony. Klub z Madrytu od początku pozostawał jednak stanowczy i nie zamierzał zgodzić się na transfer, przez co między zawodnikiem, klubem oraz częścią kibiców pojawiło się sporo napięcia. Álvarez po całej transferowej sadze ostatecznie pozostał w Atlético, a jego powrót do drużyny nie był łatwy – podczas spotkania z Villarrealem napastnik był wygwizdywany przez własnych kibiców, a po meczu, decyzją klubu, nie wyszedł razem z resztą zespołu podziękować fanom.
Sama sytuacja z Álvarezem mogła mieć wpływ również na atmosferę wewnątrz zespołu, choć Diego Simeone od początku starał się podkreślać, że Argentyńczyk pozostaje częścią jego planów. Po zamknięciu okna transferowego Álvarez wrócił do normalnych treningów i ponownie został włączony do kadry. Simeone zapowiedział, że oczekuje od niego takiego samego zaangażowania jak od pozostałych zawodników, dlatego mecz z Liverpoolem może być dla niego kolejną okazją do całkowitego zamknięcia tego trudnego okresu i skupienia się już wyłącznie na grze.
W tym spotkaniu Atlético będzie musiało jednak poradzić sobie bez Alexandra Sørlotha, który z powodu kontuzji nie będzie do dyspozycji Diego Simeone.
Analiza typu
Liverpool w ostatnich 4 meczach wykonał 3 rzuty rożne z Ipswich Town, 3 z Nottingham Forest oraz 6 z Newcastle United. Czwarty mecz z tego okresu to spotkanie towarzyskie z Como, w którym Liverpool miał 4 rzuty rożne.
Z drugiej strony Atlético Madryt wykonało 8 rzutów rożnych z Athletikiem Bilbao, 2 z Sevillą, 5 z Villarrealem oraz 6 z Málagą. Widać więc, że obie drużyny w swoich ostatnich spotkaniach regularnie osiągały poziom co najmniej dwóch rzutów rożnych.
Jeśli chodzi o kartki, w ostatnich 4 meczach Atlético Madryt otrzymało 1 kartkę z Athletikiem Bilbao, 2 z Sevillą, 4 z Villarrealem oraz 2 z Málagą. Liverpool natomiast otrzymał 3 kartki z Ipswich Town, 4 z Nottingham Forest, 3 z Newcastle United oraz 2 z Como. W obu przypadkach mamy więc serię spotkań, w których zespoły regularnie otrzymywały przynajmniej jedną kartkę.
Warto również zwrócić uwagę na obsadę sędziowską. Spotkanie poprowadzi Davide Massa. W poprzednim sezonie Serie A Massa pokazywał średnio 4,88 kartki na mecz, natomiast w poprzedniej edycji Ligi Mistrzów było to 2,83 kartki na spotkanie. W jego dotychczasowych dwóch meczach Ligi Mistrzów w tym sezonie średnia wynosi 3 kartki na mecz. Jego statystyki nie wskazują więc na sędziego, który rozdaje wyjątkowo dużą liczbę kartek, ale jednocześnie trudno określić go jako arbitra bardzo pobłażliwego.
Dodatkowo pod uwagę biorę Alexandra Isaka. W ostatnich 4 meczach oddał 11 strzałów, z czego 5 było celnych. W meczu z Ipswich Town miał 2 strzały i 2 celne, z Nottingham Forest 3 strzały i 1 celny, przeciwko Newcastle United 4 strzały i 2 celne, natomiast z Como 2 strzały i 0 celnych. Oznacza to, że w trzech z ostatnich czterech spotkań Isak przynajmniej raz trafiał w światło bramki, a w dwóch z nich zanotował po dwa celne strzały.
Podsumowując, uważam, że są spore szanse na powodzenie mojego typu. Liverpool i Atlético w ostatnich meczach regularnie wykonywały minimum dwa rzuty rożne, a obie drużyny również dość często otrzymywały kartki. Intensywność meczu, pojedynki w środku pola oraz styl Atlético sprawiają, że trudno mi wyobrazić sobie całe 90 minut bez żadnej kartki po jednej ze stron. Liverpool powinien mieć przewagę w posiadaniu piłki i liczbie ataków, natomiast Atlético – zgodnie ze swoim stylem – powinno szukać kontrataków i stałych fragmentów gry. Do tego dochodzi Alexander Isak, który jako główny napastnik Liverpoolu powinien mieć wiele okazji do znalezienia się w polu karnym Atlético, dlatego uważam, że również jego minimum jeden celny strzał jest wart uwzględnienia w moim typie.
🎯 Proponowany typ
Analizy Bukmacherskie to niezależny serwis publikujący codzienne analizy sportowe i typy bukmacherskie. Treści redakcyjne powstają niezależnie od partnerów komercyjnych.